Co to jest? Jak z tym żyć i nie zwariować?
środa Czerwiec 28th 2017

Jak żyć z hashimoto. Opowiada dr Wiesław Grzesiuk /gazeta wyborcza

dr Wiesław Grzesiuk
Brak energii, słabe włosy, bóle brzucha, zaparcia, chrypka, ciastowate ciało… Też czujesz, że to o tobie?
Panie doktorze, znajoma trzy lata usiłowała dociec, co jej dolega. Niby nic się nie działo, a czuła się chora i zmęczona. Błąkała się od internisty do psychiatry…

- A w końcu endokrynolog stwierdził niedoczynność tarczycy?
Właśnie! Inna znajoma ciągle łapała infekcje i miała problemy żołądkowe. Męczyły ją zaparcia, zrobiła się – jak mówi – wzdęta i ociężała…
-…aż się okazało, że z tarczycą jest coś nie w porządku?
Tak! A siostra po urodzeniu dziecka zrobiła się inną osobą – nie mogła zrzucić kilogramów i stała się ospała. Nawet z mężem nie sypia!
- I to też może być niedobór hormonów tarczycy.
Ale to całkiem różne historie!
- Tak się może wydawać. Ale hormony tarczycy rządzą kluczowymi procesami życiowymi; regulują tempo przemiany materii, stymulują produkcję energii cieplnej, wpływają na transport wody, przemianę cholesterolu, białek, wapnia oraz fosforu, wpływają na procesy intelektualne i nastrój, na pracę serca, mięśni, jelit, a u kobiet także jajników. Kiedy robi się ich za mało, wszystkie te procesy zaczynają szwankować.

I u każdego ta choroba daje o sobie znać inaczej?

– Zwykle chory zwraca uwagę na jakąś jedną rzecz – dajmy na to na obrzęki kostek. Ale kiedy zaczynam wypytywać, okazuje się, że ma komplet objawów. Jest ociężały i spać mu się chce? To kładł na karb tego, że ma dużo pracy. Zaburzenia miesiączkowania? Kobiety tłumaczą je stresem i podróżami. Włosy słabsze i sucha skóra? – pewnie od słońca. Mężczyznom zdarzają się zaburzenia libido, ale myślą, że to z przemęczenia.

To trudne do dostrzeżenia objawy.

– No i dlatego medycyna jest sztuką! Potrzeba wrażliwości, żeby je wychwycić. Zgłosił się do mnie kiedyś pacjent z guzem przysadki, który w zasadzie nie dawał objawów. Pytam: „Co pana skłoniło do przeprowadzenia badań?”. „Nie uwierzy pan!” – mówi. – „Byłem w supermarkecie. Pcham wózek do kasy, staję w kolejce i wtedy gość przede mną odwraca się, daje mi swoją wizytówkę i mówi: jestem neurochirurgiem, niech pan się ze mną skontaktuje, bo podejrzewam u pana pewną chorobę”. Okazało się, że tamten lekarz zwrócił uwagę na nieproporcjonalnie duże dłonie. Podejrzewał akromegalię. To choroba związana z obecnością guza w przysadce, który wydziela za dużo hormonu wzrostu.

Co mogą zauważyć u siebie osoby z niedoczynnością tarczycy?

– Że jest im stale zimno, mają suchą, chłodną, szorstką skórę, z charakterystycznym przebarwieniem na skórze kolan i łokci, jakby wyglądały na lekko niedomyte. Tracą wigor, apetyt, włosy są słabe, mogą wypadać. Rozdwajają się paznokcie, zęby atakuje paradontoza, język jest powiększony i nabrzmiały. Mają duszności, bóle brzucha, zaparcia, chrypkę, głos się im obniża, mięśnie tracą siłę, ciało wydaje się ciastowate.

Wszystkie trzy panie, o których opowiadałam, zgodnie skarżyły się na to, że utyły i nie mogą schudnąć.

– Przyrost wagi bierze się głównie z wody, a nie z tłuszczu. Objawy niedoczynności mogą dotykać wielu narządów i być różne, ale przyczyna jest jedna: obniża się przemiana materii. W różnych tkankach odkładają się w nadmiarze glikozaminoglikany. Substancje te wraz z innymi składnikami skóry zapobiegają odparowywaniu wody. Kiedy jest ich za dużo, w organizmie tworzą się obrzęki, chorzy przybierają na wadze. Co charakterystyczne, obrzęki te utrzymują się niezależnie od pozycji ciała i od pory dnia. Jeśli powstały na kostkach, uniesienie nóg do góry nie spowoduje, że ustąpią. Chorzy z niewydolnością krążenia też często miewają obrzęki, ale znikają one np. po dobrze przespanej nocy. Często w pierwszej kolejności obrzęki pojawiają się koło oczu, a że jednocześnie słabną mięśnie, twarz robi się nalana i martwa w wyrazie. Glikozaminoglikany odkładają się w różnych miejscach. Jeśli pod skórą – powstaje obrzęk. Jeśli w jelitach – męczą zaparcia, a gdy odłożą się w worku osierdziowym, może dojść do niewydolności serca. Jeśli jest ich zbyt wiele w centralnym układzie nerwowym, chory staje się osowiały, śpiący, pozbawiony refleksu, dowcipu, wydaje się mniej bystry, traci iskrę, ba! cierpi na depresję.

Co leży u podstaw tych problemów? Co sprawia, że tarczyca odmawia współpracy?

- Zdarza się, że zostaje uszkodzona podczas zabiegów chirurgicznych albo naświetlań. Szkodzą jej niektóre leki – np. interferon, sulfonamidy, sole litu. Ale w 90 proc. przypadków powodem niedoczynności jest to, że tarczycę niszczy sam organizm!

To znaczy?

Układ odpornościowy ulega zaburzeniom i zwraca się przeciwko komórkom tarczycy. Zaatakowana tarczyca staje się niezdolna do wydajnej syntezy hormonów. To tzw. choroba Hashimoto albo – bo i tak bywa nazywana – przewlekle limfocytarne zapalenie tarczycy.

Brzmi jak nazwisko japońskiego generała…

Chorób, które nazywamy chorobami autoimmunologicznymi, jest dużo więcej, np. cukrzyca typu I. Rzadko zresztą się zdarza, że układ odpornościowy wytwarza tylko przeciwciała przeciwko jednemu organowi. Często atakuje i tarczycę, i stawy albo skórę. Do endokrynologa pacjentów kierują reumatolodzy, diabetolodzy czy dermatolodzy – stwierdzając chorobę autoimmunologiczną, chcą sprawdzić, czy pacjentowi nie zagraża choroba Hashimoto. Takimi „siostrzanymi” chorobami dla Hashimoto są bielactwo, reumatoidalne zapalenie stawów i pewne rodzaje niedokrwistości.

Sądząc po liczbie osób w moim najbliższym otoczeniu, które się z Hashimoto borykają, nie może być to rzadka choroba.

– Różne źródła podają różne częstości występowania – od 1 do 6 chorych na sto osób. W Polsce jest blisko 700 tys. osób zmagających się z tą przypadłością.

Ja znam wyłącznie chore kobiety.

– Nic dziwnego – choroba Hashimoto dotyka kobiety kilka razy częściej. Prawdopodobnie związane jest to z wpływem estrogenów na przysadkę mózgową.

Kiedy tak pana słucham, zaczynam się zastanawiać, czy z moją tarczycą wszystko w porządku. Włosy mam jakieś słabe, marznę, brak mi energii, no i jestem więcej niż pewna, że moja waga rośnie wcale nie przez nadmierny apetyt.

– Proszę pani, przede wszystkim nie chciałbym, żeby czytelnicy tej rozmowy zostali z przekonaniem, że każde zmęczenie czy niedyspozycja świadczą o problemach z tarczycą! Nie chciałbym też, aby tarczycą tłumaczyć wszystkie możliwe inne choroby. Ale jeśli chce być pani pewna, że z pani tarczycą nic złego się nie dzieje, nic prostszego, jak zmierzyć sobie stężenie TSH – tyreotropiny. To hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową, który rządzi zachowaniem tarczycy. Jeżeli hormonów tarczycy jest mało, poziom TSH wzrasta, bo w ten sposób przysadka pobudza tarczycę do ich produkcji. Jeśli hormonów jest dużo, TSH maleje, „poganianie” tarczycy nie jest potrzebne. Zazwyczaj, jeśli wynik badania TSH mieści się w normie, z tarczycą jest wszystko w porządku.

Pytanie, co to jest norma? U dwóch z trzech moich znajomych TSH było w normie, więc nie pomyślały o wybraniu się do endokrynologa.

– Dobra uwaga. Normy podawane na wydruku z wynikami badań przeważnie określone są między 0,4 a 4,5 mU/l. To są według mnie nieco zawyżone wartości. U ponad 90 proc. zdrowych osób TSH nie przekracza 3 mU/l i jestem zdania, że wszystkie wartości wyższe od 3 mU/l są sygnałem do konsultacji u lekarza. Szczególnie ważny jest właściwy poziom TSH u kobiet w okresie ciąży, bo niedoczynność tarczycy u matki grozi zaburzeniami w rozwoju płodu, poronieniami albo przedwczesnym porodem. TSH u kobiet spodziewających się dziecka nie powinna przekraczać 2, w ostateczności 2,5 mU/l.

A czy tarczyca może pracować źle, mimo że TSH jest właściwe?

– Może tak być, jeśli zaburzona jest współpraca organów na osi podwzgórze, przysadka, tarczyca. Dlatego u pacjentów, którzy cierpią na choroby przewlekłe, stale przyjmują jakieś leki, samo określenie stężenia TSH jest niewystarczające. Następnie oznacza się hormony tarczycy – FT3 i FT4. Często w celu postawienia właściwego rozpoznania posiłkujemy się też oznaczeniem poziomu przeciwciał przeciwko tarczycy. Obecność przeciwciał przeciwtarczycowych antyperoksydazowych nazywanych w skrócie anty-TPO, antytyreoglobulinowych, anty-Tg czy przeciwciał blokujących lub pobudzających receptor TSH tzw. TRAb świadczy o tym, że układ odpornościowy jest zaburzony.

Co jeśli na odwrót – TSH wyszło wysokie, a same hormony TF3 i FT4 w normie?

– To tak zwana utajona albo subkliniczna postać choroby. Najprawdopodobniej w ciągu najbliższego roku lub dwóch choroba się rozwinie w postać pełnoobjawową. W takim wypadku trzeba sobie zadać pytanie: co to za pacjent? Jaka jest jego historia? Nie można do wszystkich ludzi przykładać tej samej miary. Jeśli to młoda kobieta, która będzie chciała zajść w ciążę – zdecydowanie obniżać TSH! Ale jeśli to starszy człowiek i czuje się nie najgorzej, to nie ma co mu na siłę podkręcać metabolizmu, bo to przyspiesza spalanie, zabiera tlen z komórek. W niektórych przypadkach, jeśli pacjent nie czuje się źle, można nie wkraczać z leczeniem nawet TSH dochodzącego do 10. Chociaż ja akurat jestem zwolennikiem leczenia. Po co czekać dwa lata i obserwować, aż będzie całkiem źle? Co mi taki pacjent powie? Po co ja do pana, panie doktorze, przez te dwa lata przychodziłem? Prowadzi się wielogodzinne wykłady dla lekarzy, podczas których rozważane jest optymalne postępowanie w różnych sytuacjach, a pani chciałaby wszystko załatwić w jednej krótkiej rozmowie? Są czynniki, które całkiem zmieniają obraz diagnostyczny – np. obecność przeciwciał odzwierzęcych. Dlatego inaczej interpretujemy wyniki u weterynarzy czy osób, które często przebywają wśród zwierząt.
 Rada dla pacjentów: nie starać się odczytywać wyników samemu. Pełne rozpoznanie choroby opiera się na zebraniu wywiadu, czyli rozmowie z pacjentem, zbadaniu go, a dopiero w dalszej kolejności na wykonaniu badań dodatkowych, m.in. USG tarczycy, biopsji, scyntygrafii czy pomiaru poziomu przeciwciał. Przy niedoczynności inne analizy mogą pokazywać podwyższony poziom glukozy i cholesterolu we krwi i niedokrwistość. A badanie EKG pokazuje zwolnioną akcję serca.

A na tarczycy widać zmiany?

– Po badaniu USG pacjenci często dostają opis ze słowami „widoczne nacieki zapalne”. Zaczynają domagać się antybiotyku, żeby to zapalenie zlikwidować. Ale to nie jest zapalenie jak zapalenie płuc, gdzie widać nacieki związane z bakteriami. To jałowe zapalenie wywołane przez organizm, a nacieki są z limfocytów. Choroba Hashimoto ma dwie postacie: tarczyca znacznie się powiększa i powstaje wole, albo przeciwnie – zmniejsza się i degeneruje.

Czy tarczyca atakowana przez organizm może wciąż produkować wystarczającą ilość hormonów?

– Bywa i tak. Analizy wskazują na podwyższony poziom przeciwciał, ale tarczyca dobrze sobie radzi.

Nie trzeba przejmować się samymi przeciwciałami?

– Z nieznanych do końca przyczyn kobiety, u których poziom przeciwciał przeciwko tarczycy jest wysoki, miewają więcej problemów z zajściem w ciążę i częściej ciążę tracą. To dziwne, bo przeciwciała skierowane przeciwko tarczycy nie mają wiele wspólnego z układem rozrodczym. Prawdopodobnie jednak organizm wraz z nimi produkuje też inne przeciwciała, utrudniające zajście w ciążę albo zagnieżdżenie się jajeczka. Przeciwciała zwiększają ryzyko kłopotów, ale o niczym nie przesądzają – mam pacjentkę, która przy bardzo wysokim ich poziomie doczekała się kilkorga dzieci!

A walka z niedostatkiem hormonów tarczycy?

– To akurat jest niezwykle proste. Polega na podawaniu brakujących hormonów. To bardzo dobre i niedrogie preparaty. Przyjmuje się je doustnie, popijając wodą raz dziennie, pół godziny przed jedzeniem. Pacjenci powinni co jakiś czas badać sobie krew w celu określenia stężenia hormonów tarczycy, by sprawdzić, czy aktualna dawka leku jest wystarczająca. Tabletki muszą zazwyczaj brać do końca życia. Nie umiemy wyleczyć niedoczynności, za to możemy skutecznie zlikwidować jej skutki.

A czy od razu trzeba wkraczać z hormonami? Nie wystarczy na początek dobra dieta i witaminy?
Jednak wiele osób ma opory przed przyjmowaniem hormonów…

– No właśnie. Wiele osób, choć spędza dużo czasu na czytaniu o chorobie Hashimoto w internecie, nie za bardzo rozumie, na czym polega leczenie. To nie jest przyjmowanie dodatkowych hormonów. Stosując preparaty lewoskrętnej tyroksyny, nie pobudzamy tarczycy do zwiększonej produkcji hormonów. My wyrównujemy ich niedobór do poziomu naturalnego. Dobrze leczony pacjent z niedoczynnością tarczycy ma prawidłowe stężenie hormonów. Na to prawidłowe stężenie we krwi składają się hormony produkowane przez tarczycę i te, które wchłonęły się z tabletki. Pomysł, żeby wyrównać niedostatek hormonów witaminami, jest równie nietrafiony jak propozycja, żeby witaminami leczyć cukrzycę – w końcu insulina to też hormon!

Czy warto przyjmować jakieś suplementy diety, które by wyrównywały ewentualne inne niedobory? Na forach internetowych panuje przekonanie o zbawiennym wpływie witaminy D3 i ferrytyny…

– Niedobory warto sobie wyrównywać, o ile te niedobory się ma, w żadnym wypadku na wszelki wypadek. Jeśli ktoś ma niedobór potasu – niech bierze potas, magnezu – magnez. Byle nie faszerować się w ciemno. Ferrytyna reguluje i utrzymuje prawidłowy poziom żelaza. Nie leczy choroby Hashimoto. Przyjmuje się ją w niedokrwistości, która – jak już mówiłem – niekiedy występuje razem z chorobą Hashimoto, jako jedno z puli schorzeń autoimmunologicznych. Ale często się zdarza, że w towarzystwie choroby Hashimoto występuje reumatoidalne zapalenie stawów. Wtedy poziom ferrytyny staje się niebezpiecznie wysoki, więc nie wolno jej dodatkowo przyjmować! Podobnie z witaminą D – nie każdy ma jej głęboki niedobór, a przyjmowanie powinno być kontrolowane przez lekarza.

Słyszałam opinię, że ludzie cierpiący na niedoczynność tarczycy spowodowaną chorobą Hashimoto nie powinni używać jodowanej soli ?

– Ludzie w ogóle nie powinni używać zbyt dużo soli. Kardiolodzy już od dawna alarmują, że sól nasila niewydolność serca, może powodować nadciśnienie tętnicze, na które cierpi coraz więcej osób.

Czyli ta jodowana sól szkodzi podwójnie – sercu i jeszcze tarczycy.

– Jod przyjmujemy nie tylko w potrawach. Modne są kosmetyki z alg morskich. A algi pełne są jodu. Takie kosmetyki nie są więc wskazane dla osób z niedoczynnością tarczycy.

Co zwiększa ryzyko choroby Hashimoto?

– Wciąż niewiele wiemy o naturze chorób autoimmunologicznych. Podatność na nie określona jest genetycznie, ale początek choroby na ogół wyzwala jakiś czynnik. Bywa nim infekcja albo silny stres. Takim olbrzymim stresem dla organizmu bywa ciąża. Zdarza się, że po rozwiązaniu ujawnia się lekkie, mało uciążliwe zapalenie tarczycy. Młode mamy mogą je nawet przeoczyć. Mija zazwyczaj samo z siebie, a potem po jakimś czasie rozwija się już pełnoobjawowa choroba Hashimoto. Przyrost wagi u chorych bierze się głównie z wody, a nie z tłuszczu. Często zaczyna się od obrzęków wokół oczu

Dr Grzesiuk radzi

Jeśli masz chorobę Hashimoto…

* Ogranicz węglowodany i cukry, żeby ustrzec się przed wzrostem wagi i cukrzycą. Choroba wiąże się bowiem z insulinoopornością.

* Unikaj nadmiaru warzyw krzyżowych – kapusty, brukselki, kalafiora, kalarepki, rzodkiewek, gorczycy, brokułów, jarmużu, chrzanu i rzepy. Zawierają sporo substancji ograniczających wchłanianie jodu, a przez to nasilających niedoczynność, stymulujących tarczycę do wzrostu i tworzenia wola oraz powodujących wzrost ewentualnych guzków. Niewskazane są też soja, tofu, fasola, groch, kukurydza, orzeszki ziemne, orzechy piniowe, truskawki, gruszki i szpinak. Chodzi o to, by te warzywa i owoce nie stały się podstawą diety. A tak bywa – niektóre kobiety zaniepokojone wagą stosują tzw. dietę kapuścianą, która tylko pogłębia problemy.

* Rzuć palenie. Wśród szkodliwych substancji w dymie papierosowym znajdują się tiocyjanki. Mogą przyczynić się do nasilenia niedoczynność tarczycy i powstania wola.

Komentuj